Człowiek i jego pasje

Pracę wykonała: Joanna Maciejewicz

Od autora ...

W niniejszej pracy chciałabym zaprezentować postać pana Piotra Łukasińskiego. Moim zdaniem, najbardziej zasłużonego artysty regionu, w którym mieszkam. Pan Piotr jest od niedawna mieszkańcem Ręczna - i jego chlubą.

Postać, którą opisałam w tym folderze znam osobiście. To pan Łukasiński bowiem otworzył przede mną drzwi do krainy malarstwa i rzeźby. Jako mała dziewczynka brałam udział w spotkaniach pracowni artystycznej "Kuźnia", w której pan Piotr udzielał darmowych lekcji sztuki. Razem z nim wyjeżdżaliśmy w plener, rzeźbiliśmy, tworzyliśmy swoje pierwsze obrazy....

Jego zasługą jest również to, że integrował mieszkańców wsi proponując inny rodzaj rozrywki - organizował aukcje naszych prac plastycznych, wystawy, m. in. minerałów, pochodzących z własnej kolekcji.

Pan Piotr jest człowiekiem o wszechstronnych zainteresowaniach, tutejsi mieszkańcy nadali mu przydomek człowieka renesansu - maluje, rzeźbi, projektuje, buduje, jest kolekcjonerem zegarów i minerałów, zajmuje się renowacją antyków i z pasją poszukuje śladów kultury okolicznej społeczności.

Człowiek ten, mimo że mieszka tu od niedawna, o gminie Ręczno i jej zabytkach wie prawie wszystko, z chęcią dzieli się swoją wiedzą z mieszkańcami Ręczna i zaraża pasją do sztuki. Między innymi za to, tak bardzo go cenię....

Pan Piotr jest bardzo skromnym człowiekiem, nie lubi mówić o sobie za to chętnie opowiada o swoich pasjach. Ma wiele planów i marzeń, to one popychają go do ciągłego działania. Cieszę się , że wybrał Ręczno i tu chce zapuścić korzenie. Ten twórczy człowiek na pewno odciśnie swój ślad w miejscowej kulturze i sztuce.

PAN PIOTR ŁUKASIŃSKI...

Pan Piotr to wyjątkowy człowiek o wszechstronnych zainteresowaniach - zegarmistrz z zawodu , a z pasji malarz, rzeźbiarz, restaurator zabytków, kolekcjoner zegarów i minerałów również archeolog i animator kultury w mojej małej miejscowości.

Jego rodzinnym miastem jest Piotrków Trybunalski, cześć swojego życia spędził w Warszawie, trochę poza granicami kraju, by w końcu odnaleźć swoje miejsce w Ręcznie, zatopionym wśród lasów. Urozmaicona fauna i flora, kompleksy leśne, a także płynąca nieopodal rzeka Pilica sprawiły, że mimo początkowych obaw, postanowił " zapuścić korzenie" właśnie w tej malowniczej wiosce. Dla człowieka, który pół życia spędził w hałaśliwych miastach, najpiękniejszą rzeczą jaką odnalazł w tej gminie była cisza, niczym nie skażone świeże powietrze, ale także interesujący folklor i bogactwo kultury.

... zegarmistrz i kolekcjoner

Wybrał zawód zegarmistrza, choć takiej tradycji w rodzinie nie było. Uczył się w łódzkim technikum zegarmistrzostwa, a praktyki odbywał w zakładzie J. Filasa w rodzinnym Piotrkowie. - To była dobra szkoła i dobre przygotowanie do zawodu - opowiada. Z benedyktyńską cierpliwością uczył się fachu dłubiąc w większych i mniejszych mechanizmach. Największą radość sprawiało mu, gdy często robiony ręcznie zegar zaczynał miarowo tykać. Po trzech latach terminowania otworzył własny zakład, niestety na krótko. Plany związane z zawodem przerwało życie - wojsko, a później era zegarków jednorazowych, kuszących nowoczesną stylistyką i bardzo tanich. Ze względów ekonomicznych nie otworzył już własnego punktu, ale miłość do zegarów pozostała. Gdy w Warszawie zdobywał szlify nowego zawodu - renowatora mebli, nawiązał współpracę z zakładami zegarmistrzowskimi, z niektórymi współpracuje do dziś. Do godziny 16 odnawiał antyki, a wieczorami w domu naprawiał uszkodzone mechanizmy.

Pasję kolekcjonerską pana Piotra zapoczątkował XIX- wieczny zegar piotrkowskiego dworca kolejowego, wtedy kolei austriacko - węgierskiej.

Kolekcja jest imponująca, bowiem liczy 350 różnego rodzaju czasomierzy. Są to nie tylko zegary wiszące, ale też ogromna kolekcja budzików. Najcenniejsze - skrzyniowe wiszą dostojnie w salonie jego domu. Najstarszy z nich to unikatowy XVI wieczny zegar latarniowy. Jego dumą są również drewniaki tzw. szwardzwaldy, XVIII- wieczne zegarki kieszonkowe, a szczególnie jeden wykonany przez nadwornego zegarmistrza królowej Anglii. Wiele z tych czasomierzy wyparzył na targowiskach ze starociami, wiele otrzymał w częściach. Ratował je od śmierci, dłubiąc w nich całymi godzinami. Jest dumny z tego, że starym unikatowym mechanizmom podarował nowe życie i stylowe, odrestaurowane obudowy.

...malarz

Pan Piotr jest również malarzem. Z dumą prezentuje swoje prace - a ma ich już sporo. Pierwsze, surrealistyczne dzieła wyszły spod jego ręki, gdy miał zaledwie 17 lat. Później przyszła kolej na ikony, pejzaże a także kolaże. Swoje prace prezentował na wystawie Stowarzyszenia Artystów i Plastyków przy bibliotece w Tomaszowie Mazowieckim zatytułowanej "Ocalić od zapomnienia". Wystawił tam m.in. obraz przedstawiający dwór w Rączkach, miejsce zamieszkania J.Ch. Paska.

Ciągle maluje pejzaże gminy, utrwala zabytki, dwory, kapliczki, elementy architektury.

Pan Łukasiński przybył do Ręczna w 2002r., a już dwa lata później założył prężnie działającą pracownię artystyczną dla dzieci "Kuźnia". Dzięki niemu dzieci poznawały nowe rodzaje technik oraz narzędzia plastyczne, wykonywały prace przeznaczone na konkursy o zasięgu ogólnopolskim, przede wszystkim nie nudziły się w sobotnie popołudnia. Większość prac miała na celu propagowanie piękna krajobrazu, flory i fauny, zabytków architektury oraz dziedzictwa kulturowego naszego regionu.

Wielką atrakcją były również organizowane przez niego aukcje prac podopiecznych. Aukcje przygotowane były nader starannie - przed rozpoczęciem licytacji wystawiano na widok publiczny wszystkie dzieła mające iść pod młotek. Prowadził je mistrz ceremonii - pan Piotr, zazwyczaj toczyły się prędko, dynamicznie a emocje towarzyszyły nie tylko licytującym, aie również obserwatorom. Za zgromadzone w ten sposób pieniądze zorganizował wyjazd do parku etnograficznego w Tokarni oraz do Chęcin, sprawił tym dzieciom ogromną radość - dla niektórych był to pierwszy wyjazd w życiu poza granice powiatu.

Dzięki niemu dzieci mogły wziąć udział w warsztatach ceramicznych w Krzelowie. Poznały wówczas proces technologii ceramiki, począwszy od lepienia naczynia, poprzez jego zdobienie, szkliwienie i wypalanie w piecu ceramicznym. Uczestnicy z wielką radością pod okiem instruktora pracowały w glinie, lepiły przedmioty, które później własnoręcznie zdobiły. Mocno w pamięci utkwiła również wizyta w galerii i spotkanie z artystką i jej pracami.

Pan Piotr często organizował również plenery malarskie i rzeźbiarskie, wiedział bowiem, że jest to jeden z ważniejszych elementów w rozwoju artystycznym dzieci i młodzieży. Plener był okazją do kształcenia zmyshi obserwacji, wyczulał na klimat, nastrój i piękno krajobrazu. Plenery były dla dzieci wielkim przeżyciem - tworzyliśmy autentyczne dzieła, na pewno nieporadne warsztatowo, lecz pełne uroku i prawdziwego uczucia oraz zapału twórczego. Praca artystyczna wśród rówieśników o podobnych pasjach działa bardzo stymulujące Myślę, że praca w "Kuźni" była także okazją do utwierdzenia się w rozwoju własnych zainteresowań i wyboru dalszej drogi życiowej. Przykładem może być mój kolega Mieszko Strzelczyk, dla którego pan Piotr był prawdziwym mistrzem i wykładnią wiedzy warsztatowej, etnograficznej, historycznej i archeologicznej. W tym roku Mieszko podjął studia "Ochrony Dóbr Kultury" w Kaliszu. I sądzę, że z pasją będzie wykonywał swój zawód w przyszłości.

Pracownia, po przerwie spowodowanej przyjściem na świat dzieci pana Piotra -Jasia i Antosia, otworzy swoje podwoje już niebawem. Tym razem w starej organistówce, którą "Kuźnia" otrzymała razem z Kołem Gospodyń Wiejskich. Pan Łukasiński jest rodzynkiem wśród gospodyń w Ręcznie.

...archeolog

Już w młodości odezwała się kolejna pasja pana Łukasińskiego - archeologa, poszukiwacza, odkrywcy. Z zapałem penetrował lochy w piotrkowskim rynku oraz wspólnie z grupką młodych zapaleńców brał udział w wykopaliskach w Sulejowie na podklasztorzu. Niezmiernie pociągała go bogata historia Piotrkowa i okolic.

Później włączył się do prac grupy prowadzącej wykopaliska pod kierownictwem archeologa pana Piotra Gajdy przy zamku w Piotrkowie Trybunalskim. Dużo eksponatów, jak wspomina, znaleziono wtedy przy zamkowej fosie, zabytki te odrestaurowane można podziwiać w Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim. Tę żmudną i czasochłonną pracę, niekiedy w trudnych warunkach, bardzo mile wspomina. Praca przy wykopaliskach przy fosie zamkowej nie była przyjemna ze względu na odór wiekowych resztek, wszak wszystko kiedyś wrzucano do fosy...Niemniej jednak satysfakcjonująca, była to bowiem niezwykła lekcja historii. Podczas tych wykopalisk odnaleziono podkowy, renesansowe kafle piecowe czy i XV wieczny topór. Podkreśla, że skarby oglądane na filmach zdarzają się niezmiernie rzadko. Dla archeologa znaleziskiem na miarę prawdziwego skarbu może być pojedynczy, niewielki fragment sukna, skóry z zachowanym pismem, moneta, lub jakiś zwykły przedmiot codziennego użytku. Pan Piotr wspomina jak wielką radość sprawiło mu odnalezienie ciżmy - takiej z długim, śmiesznym noskiem. Widziałam ją znajduje się wśród eksponatów wystawionych w Muzeum na zamku. Te drobne, bardzo często nieefektowne rzeczy potrafią niejednokrotnie powiedzieć nam o wiele więcej badanej przeszłości niż skrzynie złota. Praca archeologa jest fascynującym poszukiwaniem właśnie takich śladów przeszłości, próbą ich interpretacji, odkrywaniem historii, ale również próbą dotarcia tą drogą do człowieka, który się za nimi kryje. -1 chyba to jest w tym wszystkim najwspanialsze - dodaje Pan Piotr.

W stolicy, gdzie spędził część swojego życia, penetrował Twierdzę Modlin, Cytadelę. Jako, że ma duszę podróżnika odwiedził wiele zakątków Europy. Był również w Rzymie, gdzie podziwiał przepiękną architekturę zabytków, czerpiąc inspirację do swoich własnych projektów. Z zadumą wspomina samotne, długie wycieczki po ulicach Rzymu, ale również długie wyprawy do katakumb i podziemi koloseum.

Po osiedleniu się w Ręcznie pan Łukasiński budził zdumienie mieszkańców, gdy chodził po polach z wykrywaczem metalu. Dziś z tej pasji 1 zaparcia nikt się nie śmieje, wręcz przeciwnie - budzi szacunek i zrozumienie. Pan Piotr chętnie opowiada o swoich odkryciach, np. o śladach ceramiki, naczyń, fragmentach urn na cmentarzyskach nadpilicznych, znajdujących się na osuniętych przez koryto rzeki stanowiskach archeologicznych. Wartościowe znaleziska urny jak i ceramika zachowana w lepszym stanie przekazana jest do piotrkowskiego muzeum.

Wszystkie badania na terenie gminy pan Łukasiński prowadzi w porozumieniu z archeologiem piotrkowskim panem Piotrem Gajdą.

...renowator i konserwator

Pan Piotr starocie kochał od dzieciństwa jak magnes przyciągały go stare strychy i bezużyteczne przedmioty, cierpliwie przerzucał rupiecie, by odnaleźć coś, co było dla niego prawdziwym skarbem. Z zadumą wspomina że ku przerażeniu własnej matki po strychu grzebał w wieku 5-6 lat.

Mimo że wybrał zawód zegarmistrza, pasja pozostała. Później w Warszawie zdobywał szlify drugiego zawodu - renowatora mebli. Krok po kroku uczył się przywracania starym meblom i przedmiotom życia. W stolicy był czeladnikiem trzech dużych zakładów renowacyjnych, tam zgłębiał tajniki intarsji, inkrustacji. Uczył się wszystkiego - politurowania, rzeźby, stolarki. Kilka lat później w Warszawie założył swoją pierwszą pracownię. Dzięki temu, że wśród jego klientów byli prawdziwi znawcy tematu, miał możliwość restaurować meble, które można spotkać już tylko w prywatnych kolekcjach lub muzeach. Były to arcydzieła wśród mebli najwyższej klasy wykonane z mistrzowską zręcznością.

Sumienną pracą wyrobił sobie pan Łukasiński bardzo dobrą markę, przywracał dawny blask antykom należącym do rodziny Władysława Bartoszewskiego, Dariusza Rosatiego czy Lecha Falandysza. Owocem tej pracy są stałe wizyty w Ręcznie klientów zachęconych przez poprzednich. O jego umiejętnościach, może świadczyć również fakt, że odrestaurował meble zaprojektowane w stylu zakopiańskim przez Witkacego, a wykonane przez jego ucznia Wojciecha Brzegę.

Pan Piotr pracuje nie tylko dla kolekcjonerów, ratuje, odnawia przywraca pierwotny blask różnym przedmiotom, meblom przynoszonym przez okolicznych mieszkańców gminy. Cieszy się, że powraca moda na antyki, że w domach obok nowoczesnych meblościanek stawia się stare kufry, a targowiska ze starociami są pełne ludzi, i to młodych ludzi. Dzięki temu część z tych rzeczy otrzymuje drugie życie.

Pan Piotr jednak z mocą podkreślą że każdy przedmiot stanowi dla niego dużą wartość bez względu na to, z którego wieku pochodzi. Szczególnym sentymentem darzy meble, które uratował przed płomieniami - bezużyteczne, zniszczone, często już połamane miały stanowić rozpałkę. Często przemierzał okoliczne wsie, odwiedzał domostwa i ratował przed śmiercią wiele cennych dla naszej kultury przedmiotów.

Odrestaurowane przez pana Piotra antyki, zachwycające swym pięknem, możemy podziwiać na fotografiach wielu czasopism, m.in. "Cztery kąty", "Weranda", "Dom i wnętrze".

Z własnej inicjatywy pan Łukasiński z wielkim pietyzmem odrestaurował zabytkową drewnianą chrzcielnicę pochodzącą jeszcze z wyposażenia pierwszego spalonego kościoła w Ręcznie. W najbliższym czasie zamierza również odrestaurować zapomnianą płytę nagrobną z XVIII w., leżącą na starym, nieistniejącym już cmentarzu w Ręcznie i przenieść ją na teren kościoła. W tej kwestii prowadzi już rozmowy z księdzem.

Powrót do artykułów

Copyright © 2007-2017 "Dworek" Renowacja mebli i konserwacja zegarów
Wykonanie boguslaw.com.pl
valid: xhtml | css